Hanna Cygler w Zawierciu
W Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej, w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, odbyło się spotkanie z Hanną Cygler.
Pisarka opowiadała swoją dość długą drogę pisania książek. Pierwsza - "3 razy R" została wydana w 2003 r., kiedy w szufladzie czekało na wydanie już 8 tytułów. Po jej sukcesie w 2004 r. na runku ukazało się aż siedem jej książek. Były to m.in. Tryb warunkowy, Deklinacja męska/żeńska, Przyszły niedokonany, Przekład dowolny, Głowa anioła, Kolor bursztynu, Dwie głowy anioła. Sama autorka mówi, że ma pecha, bo co zaczyna współpracę z wydawcą, on za niedługo upada. Ma nadzieję, że ten który teraz drukuje jej książki będzie długo na rynku.
Oprócz pisania książek Cygler zajmuje się tłumaczeniem z języka szwedzkiego i angielskiego, jest członkiem założycielem Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy.
Pisarka opowiadała o bohaterach swoich książek, historiach, które przedstawia, a większość z nich jest zaczerpnięta z życia.
- Czasami, gdy spaceruję ulicami Gdańska, wydaje mi się, że zaraz spotkam moich bohaterów, bo są mi tak bliscy i wydają się tacy prawdziwi, że nie mogą nie istnieć - mówi.
Licznie zgromadzona publiczność w Pałacyku Szymańskiego świadczy o tym, że literatura obyczajowa, popularna, a często przez krytyków nazywana "kobiecą" jest bardzo poczytna i potrzebna na rynku wydawniczym.
Na zakończenie spotkania każdy chętny mógł zakupić książkę i otrzymać pamiątkowy autograf.
Pisarka opowiadała swoją dość długą drogę pisania książek. Pierwsza - "3 razy R" została wydana w 2003 r., kiedy w szufladzie czekało na wydanie już 8 tytułów. Po jej sukcesie w 2004 r. na runku ukazało się aż siedem jej książek. Były to m.in. Tryb warunkowy, Deklinacja męska/żeńska, Przyszły niedokonany, Przekład dowolny, Głowa anioła, Kolor bursztynu, Dwie głowy anioła. Sama autorka mówi, że ma pecha, bo co zaczyna współpracę z wydawcą, on za niedługo upada. Ma nadzieję, że ten który teraz drukuje jej książki będzie długo na rynku.
Oprócz pisania książek Cygler zajmuje się tłumaczeniem z języka szwedzkiego i angielskiego, jest członkiem założycielem Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy.
Pisarka opowiadała o bohaterach swoich książek, historiach, które przedstawia, a większość z nich jest zaczerpnięta z życia.
- Czasami, gdy spaceruję ulicami Gdańska, wydaje mi się, że zaraz spotkam moich bohaterów, bo są mi tak bliscy i wydają się tacy prawdziwi, że nie mogą nie istnieć - mówi.
Licznie zgromadzona publiczność w Pałacyku Szymańskiego świadczy o tym, że literatura obyczajowa, popularna, a często przez krytyków nazywana "kobiecą" jest bardzo poczytna i potrzebna na rynku wydawniczym.
Na zakończenie spotkania każdy chętny mógł zakupić książkę i otrzymać pamiątkowy autograf.